W ostatnią sobotę postanowiłem sprawdzić się na TTLu (czyli Treningowej Trasie Lesława). Trasa ta miała raczej służyć do sprawdzania się zimą. Jednak mocno opóźniony planu tegorocznych przygotowań do sezonu oraz zamiana zimy w lato w ciągu dwóch dni zachęcała do przepalenia się na jakiejś niezbyt długiej trasie. A przy okazji można było porównać się do znajomych ;).
Uzyskany czas przejazdu (22:37, 11,6km, 30,8 km/h, rower zimowy mtb, opony 2.0) okazał się być całkiem niezły, mimo że do tej pory nie zacząłem jeszcze żadnych wyszukanych ćwiczeń jak tempówki/interwały/podjazdy. Z pewnością jednak spora w tym zasługa wysokiej temperatury (ok. 20°C) — większość osób jeździła tą trasę przy znacznie niższych temperaturach. A nie da się ukryć, że wraz ze wzrostem temperatury i spadkiem ilości ciuchów na sobie średnie w momencie podskoczyły o 2-3km/h.
Weekend z testem jednocześnie zakończył pierwszy okres szukania formy po zimie
. W ciągu 4 tyg. planowałem znaleźć 34h na trening. Czy się udało? – tak pół na pół – suma godzin niby się zgadza, tak naprawdę jednak zupełnie zabrakło regularności, w następstwie czego pojawiały się długie przerwy, a potem dłuższe od planowanych treningi. Dodatkowo przyjście dobrej pogody zmieniło podstawowe założenie o objętości mikrocykli z 2-3-4-1 na 1-2-3-4.
Co z tego wyjdzie, okaże się już wkrótce — maraton w Murowanej Goślinie już 19. kwietnia. I tak to tylko zabawa, więc co ma być, to będzie
.





Komentarze