Weekend w Gorcach (10-11.09.2005)

Kto by się spodziewał, że zwykły dojazd w góry dostarczy tyle adrenaliny. Na "zakopiance" w auto przed nami wjechał czołowo jakiś wariat z naprzeciwka - Łukasz ledwo wyhamował... A na miejscu zagotowaliśmy wodę w boilerze z powodu nie włączenia jakiejś pompy. Niezły początek, nie ma co...
Sobota
Trochę jadąc trochę idąc wspinamy się górskimi drogami i ścieżkami na Gorc...
Weekend w Gorcach (10-11.09.2005)

Kto by się spodziewał, że zwykły dojazd w góry dostarczy tyle adrenaliny. Na "zakopiance" w auto przed nami wjechał czołowo jakiś wariat z naprzeciwka - Łukasz ledwo wyhamował... A na miejscu zagotowaliśmy wodę w bolierze z powodu nie włączenia jakiejś pompy. Niezły początek, nie ma co...
Sobota

Trochę jadąc trochę idąc wspinamy się górskimi drogami i ścieżkami na Gorc. Dzięki temu dalej jadąc grzbietem powinno być już mniej podchodzenia. Podążamy za znakami zielonego szlaku. Po drodze mijamy kilka położonych przez wiatr drzew. Miejscami liczne korzenie rosnących drzew uniemożliwiają podjechanie.

Na polanie Jaworzyna Kamienicka chwila na zjedzenie czegoś... stół opanowały mrówki, więc zadowalamy się ławką. Dalej jadąc zielonym szlakiem kierujemy się na Turbacz. Tym razem Długą Halą podjeżdżamy, a nie zjeżdżamy jak wcześniejsze lata. Nie zatrzymując się długo, zmieniamy szlak na żółty i zjeżdżamy nim na przełęcz Borek. Po drodze trochę strumieni, trochę kamieni i korzeni, umiarkowane nastromienie - czego chcieć więcej (dla rowerków XC ;) ).
Z przełęczy wspinamy się trawersując Przysłopek. Dalej w towarzystwie stad much nad głową wdrapujemy się coraz wyżej i wyżej, by wreszcie osiągnąć Kudłoń (1276 m n.p.m.) - kolejna zdobyta rowerem góra w Gorcach ;].

Jadąc cały czas żółtym szlakiem mijamy szybki zjazd łąką... a kawałek dalej także i podjazd. Kawałek dalej zaczyna się zjazd na przełęcz Przysłop w Lubomierzu. Coś pięknego! - w miarę szybki, dość kręty i stromy, przez las.
Z przełęczy suniemy asfaltem do Kamienicy, by (na skróty przez Zasadne) zdobyć przełęcz Wierch Młynne i dojechać do domu.
Niedziela

Dziś w planie Mogielica. Mimo że byliśmy na niej już nie raz, także rowerami, to jednak jest w niej coś takiego, że chce się wracać. Na szczyt jechaliśmy tak jak dwa poprzednie razy, więc po opis zapraszam do relacji "Moja pierwsza przygoda z górami" i "Pod Młynne razy kilka poniosła nam bike'a".

Strasznie ciężko mi się tym razem podjeżdżało... ale chyba winne było zatrucie się czymś, bo wieczorem po powrocie do Krakowa miałem spore "sensacje żołądkowe".
Pod szczytem natrafiliśmy na zmorę Beskidu Wyspowego - motocrosowców - masa hałasu, spaliny, a na dodatek niszczenie ścieżek zwalane później na rowerzystów.
W drodze powrotnej zamierzyliśmy się z Kleniną - 3km solidnego (asfaltowego) podjazdu z Kamienicy. Na górze parę pamiątkowych fotek, zjazd do domku, spakowanie się i powrót do Krakowa.
Podsumowanie
Pomimo wyjątkowo nieciekawego rozpoczęcia (i jak dla mnie zakończenia) tego wyjazdu narzekać nie będę. Nie ma nic piękniejszego niż pojeździć rowerem po górach :).PS. Poniżej przebyte przez nas trasy punkt po punkcie. Natomiast pełną fotogalerię znajdziesz w dziale BikeGalerie pod hasłami "Weekend w Gorcach - sobota" i "Weekend w Gorcach - niedziela".
| Ilość kilometrów | Prędkość średnia | Czas jazdy | Prędkość maksymalna | |
| sobota 10.09.2005 | 50,53 km | 10,73 km/h | 4:42:21 | 61,5 km/h |
| Ochotnica Dolna Młynne - Gorc (1228 m n.p.m.) - szlak zielony - Jaworzyna Kamienicka - Turbacz (1310 m np.m.) - żółty szlak - przełęcz Borek (1009 m n.p.m.) - Kudłoń (1276 m n.p.m.) - Rzeki (Lubomierz) - szosą: Szczawa - Kamienica - bez szlaku: przeł. Wierch Młynne (750 m n.p.m.) - Ochotnica Dolna Młynne | ||||
| niedziela 11.09.2005 | 44,47 km | 13,08 km/h | 3:24:00 | 57,1 km/h |
| Ocotnica Dolna Młynne - przeł. Wierch Młynne (750 m n.p.m.) - Zasadne - Szczawa - Mogielica (1170 m n.p.m.) - Szczawa - Kamienica - Klenina - Ochotnica Dolna Młynne | ||||
| całkowicie | 95,00 km | 11,72 km/h | 8:06:21 | 61,5 km/h |





Komentarze